2008-07-24 11:36:29 >> rumunia19.07.2008 ... no to mamy pierwszy kryzys - 6 h lapania stopa na wylotowce debreczyna i nic !!! stalismy sie wiezniami tego ladnego miasteczka postanawiamy powrocic na miasto zrobic zakupy i strzelic sobie po kawalku pizzy :) spotykamy sympatyczne dziewczyny ... moga nas przenocowac ale dopiero po 23 a mamy 21 ..niechce sie nam czekac - wracamy na trase i rozbijamy sie na boisku pod lotniskiem . 20.07.008 ranek- szybko na przystanek autobusowy - postanawiamy podjechac ok 30 km do berettyo-ujfalu biegnie tam obwodnica debreczyna ... na miejscu kupujemy water melona i rozprawiamy sie z nim na lawce ... nastepnie male zakupy i jazda na rondo - idzie tam dosc umiarkowany ruch na granice ale po 20 min zatrzymuje sie mlody rumun - jedzie pickupem i wiezie auto z niemiec na lawecie .... plecaki na pake i jazda :) ! po 30 km jest granica ! w koncu udaje sie nam wyjechac z tego dziwnego kraju jakim sa wegry - sa zapatrzeni na siebie 0 ! jezykow obcych , autostop w tym kraju to prawdziwa udreka ( tak sobie mysle ze ten biznesman co nas podwozil do parku to chyba z pochodzenia slowak byl ) .... na granicy idzie szybko (gosciu co nas wiezie mowi zeby powiedziec ze jestesmy jego znajomymi i jedziemy do niego na wakacje) odprawa trwa 3 sek i jestesmy w rumuni !!! :) nasz kierowca wysadza nas na stacji benzynowej w oradei daje nam paczke algierskich malboro i zyczy szerokiej drogi po czym znika ... w miescie panuje maly syf ale jest milo ... szweda sie duzo cyganer'a ( rumuni bardzo nie lubia jak sie ich do nich porownuje .... sa traktowani tak jak u nas w polsce z tym ze tu jest ich 2 miliony ! mieszkaj w slamsach itp. ) idzimy przez miasto z bucisza na wylotowke ... stopa lapiemy po 5 min - mlody gostek jakies 18 lat nii h po angielsku ... dogadujemy sie na migi ,jezdzi ztuningowanym oplem ktory grozi rozsypce ale wali twardo 120 km/h .. w wiosce jest kontrola policyjna policjant nakazuje mu zjechac - a ten jedzie dalej jakby nigdy nic :) - posciugu niema wiec ok... wysadza nas pod alesd ... jest zawiedziony ze nie dajemy mu kasy za fuche ale takie zycie :) idzimy przez pole do upragnionego jeziora ktore okazuje sie zbiornikiem retencyjnym ....syfffff ze hooo :) wszedzie pelno cyganerow ... budzimy spore zainteresowanie :) postanawiamy jak najszybciej dostac sie do centrum wioski i lapac stopisza dalej ... po 15 min zatrzymuje sie 2 koksikow w Daci LOGAn 1,4 ( za 3 auto to dacia ! )mowia ze zabiara nas az do targu mures ! jakies 170 km ale .. nie maja fotela z tylu heh .. bez namyslu sie pakujemy :) goscie okazuja sie naprawde spoko ...tna 150 km/h po serpentynach ...gra muzyka .. czastuja nas red bullem i popcornem ... trabia na kazda napotkana dziewczyna po drodze ( to juz taki zwyczaj w rumuni - niemasz klaksonu NIE ZYJESZ .. juz nawet male dzieci przy rowerkach maja trabki i trabia na wszystko co nas otacza :) ..... po drodze stajemy zeby zakupic wiatraczek na bazarze - niewiem po co im to :) ... chlopaki nakrecili sie na polski ... wyszlo tak ze mucka to krowa a kurw. to dziewczyna ... troche nam glupia jak sie wychylaja na miescie i krzycza po wszystkich KURW. hehe ale co tam ... nikt i tak nic nie rozumie :) ... wysadzaja nas na glownej trasie bo zobaczylismy miele jeziorko ! ..daja nam do wypisia PALONKE -rumunski lyskacz w sumie slabiutki ale bardzo dobry .. mozna walic bez zapity ! zegnamy sie po czym schodzimy rozbic namiot ... no i lipa - jezioro nienadaje sie do kompania .... snete rybki na brzegu mowia samo za siebie heh ... pare fotek ...odpalamy kuchenek jakas zupka i prowizoryczny prysznic buhehe i kime ... 21.07.2008 ...rano budza nas krowy ..cale stado wyposaja je 2 dziaciakow ... krowki kompia sie milo w jeziorku ...szkoda ze my ak nie mozemy ...zar leje sie sie z nieba ... wlasnie zdalismy sobie sprawe ze to juz Transylwania ! idzimy do wiaski ... po 15 min lapiemy dostawczego busa ... auto ogolnie w ciezkim stanie ..pozamykane na ... skoble:) wytacza sie rumunski grubas z pol gola dupa w spoconej koszulce ... niegada po angielsku ale zato lekko po niemiecku ... jedzie az to bukaresztu wsiadamy bez zastanowanie koles okazuje sie calkiem wporzadku ... niezla gadula ... pakazuje nam duzo fajnych miejsc (zamek gdzie krecili harry pottera pare ruin i takie tam , czestuje fajami - niewiem co to ale niezla madzonga ! :) wysiadamy w brasovie ... stad juz tylko 25 km do zamku Hrabiegi Draculi w miejscowosci Bran .. walimy water melona i lapiemy stoapa przy stacji ..... ogolnie lipa 1 godzinka i nic .... idzimy dalej na wylot .... siadamy na zakurzonje drodze kolo przejazdu kolejowego ... po 10 min staje van i koles mowi ze nic nie zlapiemy bo tam jezdza busy ( taki tu zwyczaj) no nic sprubujemy .. po 10 min jest dostawcze reno z mlodym driverm ! po 20 min jestesmy pod zamkiem :) takie jakis maly ale okolica milutka ... male zakupy i idziemy szukac miejscowy w las ... jest decyzja ..spimy na strzelnicy w lesie ! padaaa ze hooo ( klimat rodem z mrocznego horroru hehe) ale mamy azbestowy daszek i betonowa posadzke :) rozkladamy nasz tabun i jest ok ( teraz mata sie przydaje ! ) w nocy jest prawdziwa ulewa u u nas suchutko , po ulewie przychodzi mega burze .... wali ze hoooo a u nas dalej suchutko :) 22.07.2008 rano szybkie pakowanko - schodzimy do wioski ...wymieniamy w banku cholerne wegierskie fiorinty (ogolnie waluta lipna- mega ciezkie i nieporeczne monety) pada ,pada i jeszcze raz pada ,znajdujemy maly daszek no i lepiem stopa na zmiane ... po 20 min staje taksowka heh - my oczywiscie ze nie nie ..ale koles mowi ze OKAZYJA .. wiec jedziem ... 25 km taxi bez oplaty - to naprawde okazyja hehe ... znow braszov ... dreptamy z buta na drugi koniec mista ( sandalki wrastaja nam juz w kolano) ale spoko jest wylotowka ... siadamy z naszym tabunem na chodniku i lapiemy ... 10 min - nagle od strony parkingu podchodzi starszy gosc mowi ze przejezdzal kolo nas i sie wrocil ( zobaczyl plecaki i mape wiec stwierdzil ze turysci - na ogole nie zabiera ludzi ) leci pod bukareszt na lotniskto odebrac ludzi .... ma merola (luksusoway busik) mily czlowiek duzo nam opowiada ... zna dobrze 4 jezyki ( ojciec niemiec matka wegierka a mieszka w rumuni ) czestuje nas fajkami i kawa ... slucha tej dobrej MUZYKI :)jedzimy kretymi serpentynami po czym zostawiamy gory transylwani za plecami .... wysadza nas 20 km od bukaresztu (tancabesti)i ogolnie nie poleca nam tego miasta .. jest juz ciemno ... trzeba znalezc jakas miejscowe na rozbicie naszego domku .. jest las .. pisze niby ze teren wojskowy ale co tam ... mijamy szlaban i idziemy w glab .. rozbijamy Tent i w kime .. 23.07.008 rano jak zwykle szybkie oporzadzenie i wyjazd .... idziemy na szose - spawa z rana ze hoo po ok 20 min staje stara dacia 1310 - stan rozsypka polatana drutem - w srodku syf ze hoo no i usmiechniety dziadek ktory jedzie do bukaresztu... wbijamy do srodka w tobolami - dziadek odpala swoje kasety a tam ...klasyczna Techaniwa hehe ( ogolnie rumuni to latynosi - temperamen i wyglad ten sam - sluchaja dziwnej muzyki - takjakby hinduskie bity w rytmie lekko disco ) ... dziadek wysadza nas na obwodnicy bukaresztu po czym znika w swojej zielonej daci ... stoim i lapiem 40 min i nic ... jest decyzja - atakujemy jednak ten Bukareszt ! miasto ogolnie ladne ...ale 0 zabytkow - wszystko zrownali i postawili nowe oszklone budynki ... bardza gesta zabudowa - 2 milony ludzi wsiadamy w autobus i jedzimy na gape ( pomalu staje sie to normalka w naszej wyprawie ) wysaidamy gdzies w centrum ...teraz musimy dostac sie do autostrady na peryferiach .... wydajemy 2 leje ( ok 2 zl) i jedzimy rumunskim metrem :) ! 2 przesiadki i jestesmy juz prawie na miejscu ... pare kroczkow i jest stacja benzynowa na ktorej zaczynamy lapac stopa ( stracilismy 6 h zeby przebic sie przez to piekielne miasto ! ) pada , pada coraz mocniej - w oddali szalej burza ... 1 h lapania i nic ... zimno i mokro - jest pierwszy powazny kryzys !!!! siedze na krawezniku przed autostrada ... 2 bluzy ,sandalki ,czapka - niesmiertelnik 2 plecaki ... decu lapie jakies 15 m dalej sopa ... widze ze tez ma dola ze hooooo ... jest plan ze bedzimy nocowac na pobliskich fabrykach ... nagle staje zolta dacia 1310 fajnie stylizowana wysiada mlody koles w kowbou'skim kapeluszy i otwiera bagaznik ! jest wybawienie ..teraz tylko pytanie gdzie jada - mowi ze jada nad morze do constanty ! 200 km za free - fajna muza i ciekawe widoki ( dunja i jego wielkie mosty )kolesie widza ze jestesmy tramapami heh wiec wysadzaj nas na samej plazy ! jest - black see osigniete po 7 dniach .. ok 1400 km - idzimy na plaze jest juz ciemno - siadamu na lezaki 2 m od wody - w oddali swiaca sie swiatelka - to statki czekajace na pozwolnie wyplyniecie do portu ( bardzo duzy port - glowny w rumuni) idzimy na lawke i male zakupy ... po plazy smigaj traktorki z bronami ... wypatrzylismy pewana gorke ... tam rozbijamy namiot ... widook na cala plaze i moze :) 24.07.2008 budzimy sie z rana i pogoda nie zacheca do kompania ... idziemy porobic jakies foty - okazuje sie ze tak constanta to bardzo mile miasto ...duzo zabytkow / duzo turystow ... znajdujemy internet cafe i zasiadam do pisania tej wiadomosci :) Pozdrawiam i do uslysznie ... moze w bulgari uda mi sie wkleic foty ... do uslyszenia HEJ ! skomentuj (2) |
|
|||||||