2008-11-04 17:29:48 >> ponownie barcelona ...witam ... po malych klopotch znow jestem wsrod zywych :) krotki opis tego co sie dzialo przez ostatnie dni : wyjazd z barcy sie przeciagnal i w koncu opuscilem miasto kolo godziny 17 kierunek Manresa ,w manresie bylem ok godzi 19 bylo juz ciemno wiec trzeba bylo rozbic namiot w parku nad rzeka - pierwsza noc od dawna w namiocie ..... to juz nie milutki pokoik z miekkim luzeczkiem ... troche bilem sie z myslami co ja tu robie ! ale w koncu zasnalem ... z rana male sniadanko i lapanie 1szego stopa od dawna ... w sumie ok na odcinku 250 km zlapalem 6 samochodow i przed 17 bylem w esteri (male gorskie miasteczko ) ostatni zakupy i wyprawa do areeu w gory ... ciekawa miejscowka na horror hehe ... pierwsza noc byla pod znakiem zapytania ale druga juz ok .... 3ciego dnia zjawil sie Darlus z Litwy 22 lata ... Grzybiarz ... mam tu na mysli te specialne grzybki ;) przyjechal tu troche pomieszkac i zebrac duze plony na sprzedaz w barcie i na canarach .... wiecie ze jeden ususzony muchomorek (ten czerwony) w barcie kosztuje 15 E !!!!! .... wybralem sie nastepnego dnia z darlusem na wycieczke ... te najlepsze grzybki rosna wysoko ponad 2000m .... troche bladzilismy - wtym miejscu niema szlakow jak w tatrach ...jest to rezerwat ...chodzisz z kompasem albo poprostu sie znaszna tym terenie , w koncu odnajdujemy grzybodajna polanke gdzie jest wysyp tych malochow hehe zbieramy 2 siatki i wracamy ...nastepnego dnia nic sie nie dziejespecialnego ... ale w sobote postanawiam udac sie sam do refuigi airoto malenki domek trapera polozony wysoko w gorach 2003mnpm niema tam szlaku ale jestem dobrej mysli ze go odnajde ... pogoda jest super 25c zerowe zachmurzenie ... pakuje sprzet i wychodze z areu kolo 11 ... ide juz stosunkow dlogo slonce pomalu zaczyna zachodzic .... kilka rzy gupie kierunek ... po czym odnajduje domek w wielkiej dolinie miedzy dwoma jeziorami (super miejsce) schodze z przeleczy gdzie strzelalem troche fotek ... zrobilo sie juz ciemno i niewiem gdzie jest chatka ! zapalam latarke i klade na plecak (zeby przynajmnie spac w spiwkorku jak cos)i udaje sie na maly rekonesans po omacku ..po 5 min znajduje airoto jest malutki ... 5 na 5 m ale przytulny jest piecyk troche narzedzi stol krzesla materace koce bateria sloneczka z lampka no i system sos jakby coooo ... niezla dzicz i cisza jak pod woda ... do najblizszej drogi jest kilka godzin marszu w dobrej pogodzie oczywiscie po bezdrozach .... drugi dzien pobytu poswiecam na male sprzatanko bo niezly tam syf jest ... wieczorem wspinam sie na mala gorke i zatykam flage :)pogoda swietna ! nastepnego dnia robie sobie calodniowa wyprawe po okolicy ... a ze sa tu szczyty po 2800m jest ciekawie ... gran ostra jak orla perc no ale wiadomo szlaku niema ... idziesz jak chcesz ... czasem typowa wspinaczka ... po pionowej scianie z plecakiem ... raz tak utknalem i mialem problem ...z 15 min walczylem zeby sie wydostac z polki skalnej :P .. widoki superrrr ... robi sie ciemno wiec zchodze do chaty ... widze nad francja jakies male ciemne chmurki ..sobie mysle w zartach ...ze to pewnie snieggg hehe ... zmeczony ide kimac... budze sie rano i oczom nie wierze ... pol metra sniegu i zamiec ze nic nie widac na 10 m hmmm .. mysle bedzie ok szybko to przeleci jak tak wieje ... ale z dnia na dzien jest corac gorzej ... po drewno musze sie wspinac na drzewo z pila a potem to wszystko suszyc przy piecu ..zarcia zaczyna brakowac ... snieg pada i pada ... odgarniam dla zabicia czasu przedpole ... zlosliwa natura ... 2 dni temu bralem prysznic na dworze i grzalem wode na sloncu a teraz ... kompie sie w wielkim garze ..wode trzeba grzac nad piecem ..... w nocy jest - 10 c i w piecu ciagle gasnie ... dobrze ze sa koce .... najgorzej jest z rana jak trzeba sie wygrzebac spad tej kupy spiworow kocow itp ..spawa ze hoo .... dobrze ze kupilme okazyjnie wojskowy spiworek w barcie ! mam paru kolegow - dwie myszy ktore dokarmiam zeby w nocy nie biegaly po wszystkim i pizmaka .... mieszka na polce na narzedzie ktora miesic sie nad materacami ... ktorejs nocy namnie spadl i wtedy sie poznalismy hehe .... nastepne dni mijaja bez zmian pogodowych jest coraz gorzej ... miejscami jest 1 m sniegu ! postanawiam sie wydostac z tej chaty .... robie prowizoryczne rakiety - wykrecam pare wieszakow i wyciagam kilkanascie gwozdzi znajduje pare listewek , tne jedna stara narte na kawalki jakies plutno ... i powstaj rakiety ... nadchodzi ten dzien pogoda jest w miare ok ... rakiety niestety niezdaja egzaminu na taki swiezy snieg ... wychodze z domu i zachodze 20 M ! dalej sie nieda ...brnac po pas w sniegu .... bez zarcia ... powrot w takich warunach zajmie mi kilka dni ! wracam ..... i co tu zrobic .... zarcia niema drewna suchego niema ... bateri w tel niema masakra jakas .... postanawiam skozystac z systemu sos ale jak na zlosci on tez nie dziala !!!!!!!!!! psycha siada ! pokilkudziesieciu prubach udaje wyspac mi sie smsa do polski ..... a po poludniu przylatuje pomnie strazacki smiglowiec zorganizowany przez polskiego konsula w barcelonie !!!! lece do esterki do jednostki strazackiej -tam mnie spisuja i takie tam .... jestem uratowany ! :) hmmm tylko ile mnie bedzie kosztowac taka przyjemnosc ? ! autobusu zadnego do bracy niema .... ( postanawiam zakonczyc wyprawe i wracac do polski samolotem - pogoda nie sprzyja na spanie w namiocie ) co dalej robic ... ide z buta do esteri ..spie jedna nocke - piec w domu ktorym spie sie zje.... wiec ubiermawszystko co mama w nocy w srodku jest - 11 c nieda sie zasnac przy takiej temperaturze , rano male zakupy i lapie stopa bo oczywiscie busa niema ... 3 stopy i jestem w trempie ... tam juz jade pociagie mdo llejdy a potem barca ... ide spac do la floresty do doroty i lecha .... samolot do polski mam 5tego o 9.15 z girony .... postanawiam reszte dni spedzic w santa colomie u znajomych z wenezueli .... dzis bylem sie dowiedziec w konsulacie ile bedzie mnie kosztowac przelot smiglowcem ... okazalo sie ze NIC udalo mi sie ... narazie te uslugi w hisz sa bezplatne ...ale w grudniu bedzie to 3 tys e !!! ufffffff ... przedemna ostatnia noc w barcie a jutro bede juz w polsce ! ;) wyprawa dobiega konca ... jeszcze tylko ostatnie stopy z katowic do opola i FIN pozdrawiam skomentuj (3) |
|
|||||||