2008-07-31 15:10:02 >>

cdn rumunia



24.07.2008 - cdn
.... po poludniu pogoda sie poprawia  robi sie naprawde bardzo cieplo .... decu kupuje sie okulary sloneczne walimy arbuza i idziemy lapac stopa za miasto .... po ok 20 min zatrzymuje sie koles ktory prowadzi pole paint ballowe - pyta sie gdzie chcemy jechac bo on jedzie do VAMA VECHE(ostatni wioska - znajduje sie tuz przy granicy rumunsko bulgarskiej)  chwila namyslu no i jedziemy z nim do VAMA ! wysadza nas w malej wiosce .... duzo o niej slyszelismy juz  przy wiezdzie do rumuni ...  pierwsze mysl - idzimy na plaze !  ... spotykamy tam ..... ekipe polakow :) Bartek,Agnieszka,Pawel i Jedrek - POZDRAWIAMY WAS ;) !!!  .... zabieraja nas na camping la meduza - rozbijamy nasz Tent i idzimy imprezowac ....  i ta impreza trwa 4 dni nonstop bez spania !!!
25,26,27,28.07.2008
impreza trwa w VAMA  caly czas ... spimy po 2 -3 h albo wcale ... jak nie nocne plazowe imprezy przy latarni  to nawalka z duza butla piwka (2l za 4,5zl )!    oglnie VAmy nieda sie opisac to trzeba przezyc i zobaczyc ... malo jest takich wiosek .... mozesz tam robic totalnie wszystko na co masz ochote .... jest to wioska rockow/metalow/reegowa ale znajdziesz tam wszystko .... nudysci/hipisi/metala/reegemaniacy/itd itp .... glowan impreza trwa na plazy cale wakacje non stop ... wszyscy sie bawia przy latarni a potem chadza wspolnie odlac sie do moza po czym poplywac na golasaaaa ... mlodzi stazy psy ... apalania nagolasa jest tam wskazane ....  jedzenie tatniutkie ....  vama omijaja chmury - nigdy tam nie pada .... duche tego miejsca bedzie zyc tak dlugo jak dlugo beda tam przyjezdzac ci wszyscy ludzie :) MIESJCE GODNE POLECENIA  dla prawdziwych wolnosciowcow pozycha obowiazkowa !!!
rankiem 28 lipca zaczynamy sie pakowac - lezka sie kreci ze trzeba zostawic to piekne miejsce ale cuz ... jestesmy travlerami w sumie to juz trampami hehe wiec pora ruszac w droge na bulgarie ..... zegnamy sie z niedobitkami naszej ekipy i idziemy na granice z buta ok 1 km )  odprawa idzie sprawnie i bach - jestesmy na pustej drodze po bulgarskiej stronie ..... tego sie obawialem (czytalem o tym ze to martwy punkt dla autostopowiaczow ... zaczynamy lapac 1 auto i staje sie cud !!! zatrzymuje sie !!!  ... jest to czarny jeep a w nim murzym .... pyta sie czy nie mamy broni bo ona ma wieksza jak cos :) jedzie do varny wiec zaczynamy sie pakowac .... patrze na rejestreacje o FUCK - usa army  ! koles jest ze stanow (california) jest natowskim dyplpmata i wiezie jakies wazne dokumenty do macedoni ale i tak postanawia nas zabrac !!! super gosc - rodem z GTA :) nazywa sie sonny ... chce sprawdzic swego jeepa wiec jedziemy na plaze i szalejemy po piasku .... jadac do varny mijamy pola elektorwni wiatrakowaych .... nagle sonnemy spodobal sie pewien hotel  wiec postanawiam go zobaczyc ... podjezdza do straznika i mowi ze ma rezerwacje  ...co tam chiwle sceiemnia i nasz wpuszcza ! nie bylo by to nic takiego wielkiego ale ten hotel jest 5 gwiazdkowy i bardzo duzej renomie golden beach hotel .... robimy rundke i spadamy mowiac ze to jednak pomylka - sonny wysadza nas w centrum varny  i znika  ... idzime cos zjesc ...czuje ze zbliza sie to co czego najbardzije sie obawialem ....  wieczorem dostaje goraczki gardlo nawala ... przewialo mnie na plazy w Vama - ale w tym momencie warto bylo ( ciemno miekko i przyjemnie - pozdrowienia dla sylwi i .... no wlasnie nie pamietam ;) lapiemy stopa juz wieczorem ..troche strach ale co bedzie to bedzie ... zatrzymuje sie koksuj - ochroniaz z dyskoteki w burgas i tam wlasnie jedziemy w aucie mi sie pogarsza  .... wysadza na s poza centrum jest 23 .... fuck takiego kryzysu jeszcze nie mialem !!!!! mam prawie 40 C a musimy jeszcze dymac z plecakami i szukac miejscowy ... nic niema ... postanawiamy rozbic sie na .... trojkatnym rondzie  miedzy krzakami ! jest tam mega ruch samochodowy ale co zrobic ... POLISH TRAMPS heh
w nocy mam jakies majaki ...dobrze ze wzialem antybiotyki od krzysia !  ... jest jedna wielka masakra .... zastanawiammy sie czy nie wezwac karety ...ale gdzie ... na rondo miedzy krzakia :) ... zaciskam zeby .. jakos bedzie .... w nocy nachodzi nas 2 gosci  cos tam chca ... nic nie kumaja po alg rus  wiec decu mowi im po polsku ZE KOLEGA CHORY I MUSI MNIE LECZYC .... z tego tekstu grzeje do teraz :)
29.07.2008
rano jest juz prawie ok naszczescie ! pakujemy  manatki i idziemy lapac stopa  ... zatrzymuje sie starszy koles ... jedziemy z nim jakies 40 km ..wysadza nas na malej stacji na wiosce  .. jemy tam jakies rogaliki z przecany (kazdy w innej cenie ale ten sam smak heh) i idziemy dalej  przed siebie z buta .... zaczynam lapac stopa ... zatrzymuje sie  rodzinka  jest ciasno ale da rade  ....jedziemy z nimi az do hamanill .. kupili nam po herbatce :) ... nastepny stop lapiemy   przy sprzedawcach melonow i arbuzow ( wlodimir i dimiri - sympatyczni ... nawet dali nam arbuza za freee )  zatrzymuje sie mlody koles z mega tuba w bagazniku ....wiezie naz z zawratna predkoscia  i wysadza na polach kolo svilingradu ... jemy kolacyjke i idzimy w kime ... nie spalismy w simie 5 nocy !!!!
30.07.2008
rano budzi nas mega ciezkie slonce  - szybko znikamy z polany  i dziemy na omleta do baru a potem cisniemy z buta 2 km wsloncu na granice bulgarsko grecka ...  niema problemu wszystko sprawnie ... po chwili siadadamy na  jezdni i lapiemy   ... po godzinie zatrzymuje sie mloda ladna dziewczyna lidia - ktorej co chwla spadaja ramiaczka a ma tyla ta bluzeczke ;) .... GRECJA w koncu grecja .... ale goroca ze hoooo ...lidia zabiera nas do orestiady ... tam troche blodzimy i podziwiamy  miasteczko .... wychodzimy nie w ta strone  na wylot  i lapiemy jeszcze raz stopa  na  centrum ... steje jakis wojskowy ....( ogolnie to kupe tu wojska - w koncu granica uni )  wychodzimy z mista - lapiemy po ok 2 h lapiemy swiezego kierowce ... podwozi nas tylko 30 km .. ale zawsze cos .... a szczegolnie ze jestesmy W MARTWEJ strefie dla autostopowiczow ....  jest juz pozno ... rozbijamy namiot i idzimy w kime  ( akazuje sie ze rozbilismy sie na semej granicy uni !!! ok 10 m od rzeki ktora jest granica /szedzie kupe wiezy strazniczych ...jeepow i laciatych zielonych mundorow ...
31.07.2008
wstajemy wczesnie rano ... a slonce i tak grzeje ze hoo ,jestem juz zdrowy .... stejmy na glownje drodze i po 10 min lapiemy stopa - starszy gosc  - architekt jedzie do pracy do alexandrupoli (80 km)  to juz nad morzem wiec bez namyslu sie pakujemy do srodka z gratami .... wysadza nas w centrum  daje arbuza i kilka euroo ;) idziemy poplywac - po czym udajemy sie do owej cafe  a zarz mamy prom na dziewicza wyspe samothraki - planujemy tam zostac pare dni .... pozdrawiam i do uslyszenia ps poprawilem i podpisalem foty  !
skomentuj (3)