2008-11-07 09:52:58 >>
POWROT
no i jestem juz w opolu - wyprawa dobiegla konca ... niewiem czy to dobrze czy zle ale jedno wiem ... zobaczylem kawalek ziemi poznalem duzo ciekawych osob - zobaczylem jak zyja itd maly plan zostal wypelniony ... teraz pora zakotwiczyc sie w naszym pieknym kraju :) .... w katowicach wyladowalem kolo godz 12 ,lot byl spokojny bez zadnych ekscesow potem szybki bus z lotniska na dworzec pkp w katowicach ... no i tu przychodzi zderzenie z rzeczywistoscia polska hehe ..tam jezdzilem luksusowymi pociagami i metrem za freee przez 2 miechy a tu przyszlo mi placic w obskornym miescie za syfiasty smierdzacy pociag 30 zl - mozna powiedziec ze taki dziki wschod tu mnie przywital ... o 16 bylem w domu i tu konczy sie moja wyprawa :) POZDRAWIAM Wojtek
skomentuj (1)
2008-11-04 17:29:48 >>
ponownie barcelona ...
witam ... po malych klopotch znow jestem wsrod zywych :) krotki opis tego co sie dzialo przez ostatnie dni :
wyjazd z barcy sie przeciagnal i w koncu opuscilem miasto kolo godziny 17 kierunek Manresa ,w manresie bylem ok godzi 19 bylo juz ciemno wiec trzeba bylo rozbic namiot w parku nad rzeka - pierwsza noc od dawna w namiocie ..... to juz nie milutki pokoik z miekkim luzeczkiem ... troche bilem sie z myslami co ja tu robie ! ale w koncu zasnalem ... z rana male sniadanko i lapanie 1szego stopa od dawna ... w sumie ok na odcinku 250 km zlapalem 6 samochodow i przed 17 bylem w esteri (male gorskie miasteczko ) ostatni zakupy i wyprawa do areeu w gory ... ciekawa miejscowka na horror hehe ... pierwsza noc byla pod znakiem zapytania ale druga juz ok .... 3ciego dnia zjawil sie Darlus z Litwy 22 lata ... Grzybiarz ... mam tu na mysli te specialne grzybki ;) przyjechal tu troche pomieszkac i zebrac duze plony na sprzedaz w barcie i na canarach .... wiecie ze jeden ususzony muchomorek (ten czerwony) w barcie kosztuje 15 E !!!!! .... wybralem sie nastepnego dnia z darlusem na wycieczke ... te najlepsze grzybki rosna wysoko ponad 2000m .... troche bladzilismy - wtym miejscu niema szlakow jak w tatrach ...jest to rezerwat ...chodzisz z kompasem albo poprostu sie znaszna tym terenie , w koncu odnajdujemy grzybodajna polanke gdzie jest wysyp tych malochow hehe zbieramy 2 siatki i wracamy ...nastepnego dnia nic sie nie dziejespecialnego ... ale w sobote postanawiam udac sie sam do refuigi airoto malenki domek trapera polozony wysoko w gorach 2003mnpm niema tam szlaku ale jestem dobrej mysli ze go odnajde ... pogoda jest super 25c zerowe zachmurzenie ... pakuje sprzet i wychodze z areu kolo 11 ... ide juz stosunkow dlogo slonce pomalu zaczyna zachodzic .... kilka rzy gupie kierunek ... po czym odnajduje domek w wielkiej dolinie miedzy dwoma jeziorami (super miejsce) schodze z przeleczy gdzie strzelalem troche fotek ... zrobilo sie juz ciemno i niewiem gdzie jest chatka ! zapalam latarke i klade na plecak (zeby przynajmnie spac w spiwkorku jak cos)i udaje sie na maly rekonesans po omacku ..po 5 min znajduje airoto jest malutki ... 5 na 5 m ale przytulny jest piecyk troche narzedzi stol krzesla materace koce bateria sloneczka z lampka no i system sos jakby coooo ... niezla dzicz i cisza jak pod woda ... do najblizszej drogi jest kilka godzin marszu w dobrej pogodzie oczywiscie po bezdrozach .... drugi dzien pobytu poswiecam na male sprzatanko bo niezly tam syf jest ... wieczorem wspinam sie na mala gorke i zatykam flage :)pogoda swietna ! nastepnego dnia robie sobie calodniowa wyprawe po okolicy ... a ze sa tu szczyty po 2800m jest ciekawie ... gran ostra jak orla perc no ale wiadomo szlaku niema ... idziesz jak chcesz ... czasem typowa wspinaczka ... po pionowej scianie z plecakiem ... raz tak utknalem i mialem problem ...z 15 min walczylem zeby sie wydostac z polki skalnej :P .. widoki superrrr ... robi sie ciemno wiec zchodze do chaty ... widze nad francja jakies male ciemne chmurki ..sobie mysle w zartach ...ze to pewnie snieggg hehe ... zmeczony ide kimac... budze sie rano i oczom nie wierze ... pol metra sniegu i zamiec ze nic nie widac na 10 m hmmm .. mysle bedzie ok szybko to przeleci jak tak wieje ... ale z dnia na dzien jest corac gorzej ... po drewno musze sie wspinac na drzewo z pila a potem to wszystko suszyc przy piecu ..zarcia zaczyna brakowac ... snieg pada i pada ... odgarniam dla zabicia czasu przedpole ... zlosliwa natura ... 2 dni temu bralem prysznic na dworze i grzalem wode na sloncu a teraz ... kompie sie w wielkim garze ..wode trzeba grzac nad piecem ..... w nocy jest - 10 c i w piecu ciagle gasnie ... dobrze ze sa koce .... najgorzej jest z rana jak trzeba sie wygrzebac spad tej kupy spiworow kocow itp ..spawa ze hoo .... dobrze ze kupilme okazyjnie wojskowy spiworek w barcie ! mam paru kolegow - dwie myszy ktore dokarmiam zeby w nocy nie biegaly po wszystkim i pizmaka .... mieszka na polce na narzedzie ktora miesic sie nad materacami ... ktorejs nocy namnie spadl i wtedy sie poznalismy hehe .... nastepne dni mijaja bez zmian pogodowych jest coraz gorzej ... miejscami jest 1 m sniegu ! postanawiam sie wydostac z tej chaty .... robie prowizoryczne rakiety - wykrecam pare wieszakow i wyciagam kilkanascie gwozdzi znajduje pare listewek , tne jedna stara narte na kawalki jakies plutno ... i powstaj rakiety ... nadchodzi ten dzien pogoda jest w miare ok ... rakiety niestety niezdaja egzaminu na taki swiezy snieg ... wychodze z domu i zachodze 20 M ! dalej sie nieda ...brnac po pas w sniegu .... bez zarcia ... powrot w takich warunach zajmie mi kilka dni ! wracam ..... i co tu zrobic .... zarcia niema drewna suchego niema ... bateri w tel niema masakra jakas .... postanawiam skozystac z systemu sos ale jak na zlosci on tez nie dziala !!!!!!!!!! psycha siada ! pokilkudziesieciu prubach udaje wyspac mi sie smsa do polski ..... a po poludniu przylatuje pomnie strazacki smiglowiec zorganizowany przez polskiego konsula w barcelonie !!!! lece do esterki do jednostki strazackiej -tam mnie spisuja i takie tam .... jestem uratowany ! :) hmmm tylko ile mnie bedzie kosztowac taka przyjemnosc ? ! autobusu zadnego do bracy niema .... ( postanawiam zakonczyc wyprawe i wracac do polski samolotem - pogoda nie sprzyja na spanie w namiocie ) co dalej robic ... ide z buta do esteri ..spie jedna nocke - piec w domu ktorym spie sie zje.... wiec ubiermawszystko co mama w nocy w srodku jest - 11 c nieda sie zasnac przy takiej temperaturze , rano male zakupy i lapie stopa bo oczywiscie busa niema ... 3 stopy i jestem w trempie ... tam juz jade pociagie mdo llejdy a potem barca ... ide spac do la floresty do doroty i lecha .... samolot do polski mam 5tego o 9.15 z girony .... postanawiam reszte dni spedzic w santa colomie u znajomych z wenezueli .... dzis bylem sie dowiedziec w konsulacie ile bedzie mnie kosztowac przelot smiglowcem ... okazalo sie ze NIC udalo mi sie ... narazie te uslugi w hisz sa bezplatne ...ale w grudniu bedzie to 3 tys e !!! ufffffff ... przedemna ostatnia noc w barcie a jutro bede juz w polsce ! ;) wyprawa dobiega konca ... jeszcze tylko ostatnie stopy z katowic do opola i FIN pozdrawiam
skomentuj (3)
2008-10-19 19:43:38 >>
barcelona-wyjazd
witam moi drodzy ! od ostatniego posta nic specialnego sie nie wydarzylo ... troche lazilem troche sciemnialem troche zwiedzalem miejsca przeznaczone nie specialnie dla turystowale dzieki temu poznalem prawdziwa barcelona ! :) wczoraj np bylem na wielkim nielegalnym korcercie reggae na san pau w opuszczonej fabryce ...klimat jak GTA heh sami gangsta nyga w ciezkich ciuchach ....syf brud ale bylo ok potem mialem skoczyc jeszcze na pewnego squota na impreze dogrywkowa ale przed budynkiem stala policja z kazdej strony (wiedzieli co sie szykuje) wiec trzebabylo odpuscic ..... jest decyzja wyjazdu ...dokladnie jutro rano -kierunej Pireneje ...troche szkoda jechac bo fajne miasto ale juz sie tu zasiedzialem no i pora pomalu obierac kierunek POLSKA ...ciekawi mnie co tam u was slychac mundzioly :D ? wiem ze jedni sie zakochali jedi gdzies tam planuja jechac a jeszcze inni nic ze swoim zyciem nie robia ... jutro o 10 start - ostatni raz karne sie za free metrem (jezdzilem 36 dni pociag ,metro 2 razy dziennie - z tego zaplacilame jakies 5 razy hehe) plan jest nastepujacy - musze dostac sie do Sortu i dac paczke kolesiowi od meksykanow ( meksykanskie bursztyny) koles jest ponoc odjechany ma 60 lat mieszka gdzies w lesie ale ponoc zna sie na okolicy a to mi sie przyda .... mam nadzieje ze go znajde .... nastepnie kieruje sie na gorskie odludzie do wymarlej wioski areeu (ghost town) 6 domow + kosciol (jest ona polozona wysoko w gorach ) niema drogi do osady ludzkije 1,5 h marszu ...namiar dostalem od clarisy (mexyk) mieszkala tam miecha wraz z przyjaciolmi .. bedzie ciezko odnalezc to miejsce ale mysle ze sie uda ..troche tam zostane a potem przez gory do francji ...i tam sie zastanowie jak wracac czy przez szwajcarie i czechy czy niemcy fe .... pozdrawiam i do uslyszenia ;)
skomentuj (2)
2008-10-05 19:33:45 >>
barca cd
no to siedze sobie juz tu prawie miesiac ! zaliczylem tu juz prawie wszystko co ekstremalne - 1 noc spanie w park de la ciutadella ( w dzien glowny jest w nim kupe zlodziejaszkow - sam sie przekonalem ale zlapalem gosciai oddal telefon - niema dnia kiedy nie widze jakies kradziezy to w praku to na ulicy to w sklepie itd ... 2 noc spedzilem na sqocie "rowerowym" ze szczurem w pomieszczeniu ale byla nas 3jka + holender z dziewczyna w piwnicy wiec bylo raznie .... nastepne dni to pobyt w la florescie jakies 20 min pociagiem od centrum barcy (wioska w gorach) mieszkalem tam na zesqotowanym domku w lesie z clarisa,leo i anadarani (meksyk)ishamem i jasmina(maroko) valeria i jej chlopakiem (wlochy francja) monika(catalunia)no i oczywiscie lechu i dorota (zielona gora)- niezla bajka -prad woda za free .... i widoczki .... pociagi metro rowery itp .... nie placu tu za takie rzeczy ... kilka razy na dzien skacze przez bramki albo ploty hehe obecnie 2 tyg mieszkam w normalnym mieszkaniu w dzielnicy santa coloma 25 min od centrum wraz z nicsonem jenin i stanim z venezueli - mocni jaracze chaszu hehehe : co dalej ? niewiem mam juz wszytkie papiery i szukam pracy ...troche szkoda to zostawic ale kasa sie konczy .... jak sie uda to zostaje ale chyba juz nie na mieszlaniu a na sqocie ktorego sam sobie zmajstruje )mam juz pare opcji ...jak nie trzeba bedzie niestety zaczac pomalu wracac ...ale jeszcze sie zobaczy .... pozdrawiam wojtek
skomentuj (4)
2008-09-12 15:12:23 >>
witam tu Barcelona ....
obecnie siedze w netcafe i wklejam foty :) od wenecji juz troche minelo wiec napisze ze droga z wenecji do barcelony byla calkiem przyjemna ... poznalem troche nowych ludzi w tym Lecha i Dorote z ktorymi spedzilem juz pare dni (od piacenzy ) jechalem tu nie tylko stopem ale pociagami -- na gape :) we wloszech jest to calkiem sprawne wysadzaja cie a za 10 min jest kolejny pociag .francji tez minela ok troche stopa troche pociag ... tylko ze minimalnie gadaja tam po angielsku -szkoda ( raz spalem na autostradzie na parkingu ale i dobrze bo spotkalem rodzinke ktora wracala z urlopu ) w hiszpania stop idzie bez zarzutu jechalismy kilka razy w 3 osoby i nie bylo problemu ... obecnie jestem w barcelonie i zastanawiam sie czy nie zostac tu na troche czy ruszyc z kopyta i zdarzyc przed zima do irlandi - z jednej strony fajnie tu posiedziec bo super miasto ale z drugiej ..... jakos sie przezwyczailem do podrozy i niewiem czy CHCE tu zostac ... pozdrawiam i do uslyszenia
skomentuj (6)
2008-09-01 21:18:28 >>
pozdrowianie z wloch
witam jako ze cafe net jest tu drogi ze opisze skrotow co slychac od grecji ...
grecja
- wspaniala dzika wyspa somathrake - spalismy 4 noce w kanionie na wyspie kilka metrow od wodospadu .... namiot nie byl potrzebny - totalne leniuchowanie i skoki ze skaly w krystalicznie czysta wode , no i poznalismy prawdziwego globtrotera z sycyli jeseppe lat 35 wyruszyl w podroz po smierci rodzicow w wieku 21 lat byl wszedzie pilismy razem ouzo po czym zmylismy z pubu nie placac po to by po 100 m zalegnac w krzakach na kamieniach - poranek byl twardyt :)... ogolnie polnocna grecja jest ok jesli chodzi o autostop ale poludnie odpada (trzebabylo odpuscic olimp)
albania
- wszyscy nam mowili : albania jest zla - ale z tego co tam widzilismy jest ok ,pardzo przyjazni ludzie kraj bardzo biedny (kraj 10000000 bunkrow - znaczy sie wszedzie gdzie nie popatrzysz ,male duze srednie poznalismy lorenca (policjant) spalismy u jego kolegi w pubie razem owalilismy rakije , w albani przytrafila sie nam tez akcja wyprawy .... policja zatrzymywala dla nas auta w stolicy (tirana) po czym zatrzymali anglika - koles zanas zaplacil i pojechalismy sobie autobusem hehe ... no i jeszcze didi - spoko koles spod granicy albansko - czarnogorskiej
czarnagora
bardzo piekny kraj .... piekne dziewczyny tylko bardzo wysokie :) super gory .. polecam na wakacje .. najbardzije przyjacielscy ludzie jak do tej pory , nikola jego syna baja , nasz zajebisty listonosz co nas wiozl 70 km a co 15 stawal i stawial nam browary przy czym sam wciagal lyskacza
bosnia i harcego wina
ludzie mniej przyjazni troche samoluby albo sie boja obcych ... sarajewo piekne stare miasto ale przedmiescia ..uhhh nawet na 12 pietrze bloku sa slady po kulach ..... bloki jak sery ...pelno dziur .... po drodze tabliczkie uwaga MINY piekna droga z mostaru na dobrownik
chorwacja
bylismy tam 2 tyg stop idzie opornie ale idzie spanie na skalach bez namiotu nad brzegiem morza jest ciekawe - poddupczenie komus karimaty tez ;) makraska - polska wioska turystyczna piekna czulem sie jak na krakowskiej w opolu wyspa pag i rab - niemieckie ladny sami nimcy no doslownie wszedzie nawet w kiblu ...... tam wyuczylismy sie jak nie placic za cemping - chop przez plot jeden byl exkluzywny za 40 zl noc split bardzo ladne miasto i josep nocowalismy u niego w domu w chorwacji tez nie placilismy za promy no i powrot deca teraz jestem sam ... powiem jedno w wenecji rzadzi andrzej lat 53 z kowar taki ziomek ;) heja
skomentuj (0)
2008-08-22 14:35:54 >>
....chorwacja
hello my friends :) zyje -obecnie jestem w chorwacji w zadarze - niemam czasu przepisac dni z dziennika obecnie ale zalogowalem sie na couchsurfing i mam nadzieje ze uda mi sie troche posiedziec na necie u osoby prywatnej ... za tydzien decu wraca do polski a ja jade dalej sam - jak ktos ma ochote to niech da znac na moj tel :) .... strasznie dzis cierpimy - jezowce(jezyk) ma byc lepiej za 4 dni niby ... ale takiego bolu stopy to nie znalem .... pozdrawiam i do uslyszenia
skomentuj (2)
2008-08-08 17:23:01 >>
WSZYTKO OK ....
witam wstawilem nowe foty ale niemam czasu na pisanie ... strzelaja do nas w albani :) mysle ze jakos w sarajevie cos napisze hej !
skomentuj (2)
2008-07-31 15:10:02 >>
cdn rumunia
24.07.2008 - cdn
.... po poludniu pogoda sie poprawia robi sie naprawde bardzo cieplo .... decu kupuje sie okulary sloneczne walimy arbuza i idziemy lapac stopa za miasto .... po ok 20 min zatrzymuje sie koles ktory prowadzi pole paint ballowe - pyta sie gdzie chcemy jechac bo on jedzie do VAMA VECHE(ostatni wioska - znajduje sie tuz przy granicy rumunsko bulgarskiej) chwila namyslu no i jedziemy z nim do VAMA ! wysadza nas w malej wiosce .... duzo o niej slyszelismy juz przy wiezdzie do rumuni ... pierwsze mysl - idzimy na plaze ! ... spotykamy tam ..... ekipe polakow :) Bartek,Agnieszka,Pawel i Jedrek - POZDRAWIAMY WAS ;) !!! .... zabieraja nas na camping la meduza - rozbijamy nasz Tent i idzimy imprezowac .... i ta impreza trwa 4 dni nonstop bez spania !!!
25,26,27,28.07.2008
impreza trwa w VAMA caly czas ... spimy po 2 -3 h albo wcale ... jak nie nocne plazowe imprezy przy latarni to nawalka z duza butla piwka (2l za 4,5zl )! oglnie VAmy nieda sie opisac to trzeba przezyc i zobaczyc ... malo jest takich wiosek .... mozesz tam robic totalnie wszystko na co masz ochote .... jest to wioska rockow/metalow/reegowa ale znajdziesz tam wszystko .... nudysci/hipisi/metala/reegemaniacy/itd itp .... glowan impreza trwa na plazy cale wakacje non stop ... wszyscy sie bawia przy latarni a potem chadza wspolnie odlac sie do moza po czym poplywac na golasaaaa ... mlodzi stazy psy ... apalania nagolasa jest tam wskazane .... jedzenie tatniutkie .... vama omijaja chmury - nigdy tam nie pada .... duche tego miejsca bedzie zyc tak dlugo jak dlugo beda tam przyjezdzac ci wszyscy ludzie :) MIESJCE GODNE POLECENIA dla prawdziwych wolnosciowcow pozycha obowiazkowa !!!
rankiem 28 lipca zaczynamy sie pakowac - lezka sie kreci ze trzeba zostawic to piekne miejsce ale cuz ... jestesmy travlerami w sumie to juz trampami hehe wiec pora ruszac w droge na bulgarie ..... zegnamy sie z niedobitkami naszej ekipy i idziemy na granice z buta ok 1 km ) odprawa idzie sprawnie i bach - jestesmy na pustej drodze po bulgarskiej stronie ..... tego sie obawialem (czytalem o tym ze to martwy punkt dla autostopowiaczow ... zaczynamy lapac 1 auto i staje sie cud !!! zatrzymuje sie !!! ... jest to czarny jeep a w nim murzym .... pyta sie czy nie mamy broni bo ona ma wieksza jak cos :) jedzie do varny wiec zaczynamy sie pakowac .... patrze na rejestreacje o FUCK - usa army ! koles jest ze stanow (california) jest natowskim dyplpmata i wiezie jakies wazne dokumenty do macedoni ale i tak postanawia nas zabrac !!! super gosc - rodem z GTA :) nazywa sie sonny ... chce sprawdzic swego jeepa wiec jedziemy na plaze i szalejemy po piasku .... jadac do varny mijamy pola elektorwni wiatrakowaych .... nagle sonnemy spodobal sie pewien hotel wiec postanawiam go zobaczyc ... podjezdza do straznika i mowi ze ma rezerwacje ...co tam chiwle sceiemnia i nasz wpuszcza ! nie bylo by to nic takiego wielkiego ale ten hotel jest 5 gwiazdkowy i bardzo duzej renomie golden beach hotel .... robimy rundke i spadamy mowiac ze to jednak pomylka - sonny wysadza nas w centrum varny i znika ... idzime cos zjesc ...czuje ze zbliza sie to co czego najbardzije sie obawialem .... wieczorem dostaje goraczki gardlo nawala ... przewialo mnie na plazy w Vama - ale w tym momencie warto bylo ( ciemno miekko i przyjemnie - pozdrowienia dla sylwi i .... no wlasnie nie pamietam ;) lapiemy stopa juz wieczorem ..troche strach ale co bedzie to bedzie ... zatrzymuje sie koksuj - ochroniaz z dyskoteki w burgas i tam wlasnie jedziemy w aucie mi sie pogarsza .... wysadza na s poza centrum jest 23 .... fuck takiego kryzysu jeszcze nie mialem !!!!! mam prawie 40 C a musimy jeszcze dymac z plecakami i szukac miejscowy ... nic niema ... postanawiamy rozbic sie na .... trojkatnym rondzie miedzy krzakami ! jest tam mega ruch samochodowy ale co zrobic ... POLISH TRAMPS heh
w nocy mam jakies majaki ...dobrze ze wzialem antybiotyki od krzysia ! ... jest jedna wielka masakra .... zastanawiammy sie czy nie wezwac karety ...ale gdzie ... na rondo miedzy krzakia :) ... zaciskam zeby .. jakos bedzie .... w nocy nachodzi nas 2 gosci cos tam chca ... nic nie kumaja po alg rus wiec decu mowi im po polsku ZE KOLEGA CHORY I MUSI MNIE LECZYC .... z tego tekstu grzeje do teraz :)
29.07.2008
rano jest juz prawie ok naszczescie ! pakujemy manatki i idziemy lapac stopa ... zatrzymuje sie starszy koles ... jedziemy z nim jakies 40 km ..wysadza nas na malej stacji na wiosce .. jemy tam jakies rogaliki z przecany (kazdy w innej cenie ale ten sam smak heh) i idziemy dalej przed siebie z buta .... zaczynam lapac stopa ... zatrzymuje sie rodzinka jest ciasno ale da rade ....jedziemy z nimi az do hamanill .. kupili nam po herbatce :) ... nastepny stop lapiemy przy sprzedawcach melonow i arbuzow ( wlodimir i dimiri - sympatyczni ... nawet dali nam arbuza za freee ) zatrzymuje sie mlody koles z mega tuba w bagazniku ....wiezie naz z zawratna predkoscia i wysadza na polach kolo svilingradu ... jemy kolacyjke i idzimy w kime ... nie spalismy w simie 5 nocy !!!!
30.07.2008
rano budzi nas mega ciezkie slonce - szybko znikamy z polany i dziemy na omleta do baru a potem cisniemy z buta 2 km wsloncu na granice bulgarsko grecka ... niema problemu wszystko sprawnie ... po chwili siadadamy na jezdni i lapiemy ... po godzinie zatrzymuje sie mloda ladna dziewczyna lidia - ktorej co chwla spadaja ramiaczka a ma tyla ta bluzeczke ;) .... GRECJA w koncu grecja .... ale goroca ze hoooo ...lidia zabiera nas do orestiady ... tam troche blodzimy i podziwiamy miasteczko .... wychodzimy nie w ta strone na wylot i lapiemy jeszcze raz stopa na centrum ... steje jakis wojskowy ....( ogolnie to kupe tu wojska - w koncu granica uni ) wychodzimy z mista - lapiemy po ok 2 h lapiemy swiezego kierowce ... podwozi nas tylko 30 km .. ale zawsze cos .... a szczegolnie ze jestesmy W MARTWEJ strefie dla autostopowiczow .... jest juz pozno ... rozbijamy namiot i idzimy w kime ( akazuje sie ze rozbilismy sie na semej granicy uni !!! ok 10 m od rzeki ktora jest granica /szedzie kupe wiezy strazniczych ...jeepow i laciatych zielonych mundorow ...
31.07.2008
wstajemy wczesnie rano ... a slonce i tak grzeje ze hoo ,jestem juz zdrowy .... stejmy na glownje drodze i po 10 min lapiemy stopa - starszy gosc - architekt jedzie do pracy do alexandrupoli (80 km) to juz nad morzem wiec bez namyslu sie pakujemy do srodka z gratami .... wysadza nas w centrum daje arbuza i kilka euroo ;) idziemy poplywac - po czym udajemy sie do owej cafe a zarz mamy prom na dziewicza wyspe samothraki - planujemy tam zostac pare dni .... pozdrawiam i do uslyszenia ps poprawilem i podpisalem foty !
skomentuj (3)
2008-07-24 11:36:29 >>
rumunia
19.07.2008
... no to mamy pierwszy kryzys - 6 h lapania stopa na wylotowce debreczyna i nic !!! stalismy sie wiezniami tego ladnego miasteczka
postanawiamy powrocic na miasto zrobic zakupy i strzelic sobie po kawalku pizzy :) spotykamy sympatyczne dziewczyny ... moga nas przenocowac ale dopiero po 23 a mamy 21 ..niechce sie nam czekac - wracamy na trase i rozbijamy sie na boisku pod lotniskiem .
20.07.008
ranek- szybko na przystanek autobusowy - postanawiamy podjechac ok 30 km do berettyo-ujfalu biegnie tam obwodnica debreczyna ... na miejscu kupujemy water melona i rozprawiamy sie z nim na lawce ... nastepnie male zakupy i jazda na rondo - idzie tam dosc umiarkowany ruch na granice ale po 20 min zatrzymuje sie mlody rumun - jedzie pickupem i wiezie auto z niemiec na lawecie .... plecaki na pake i jazda :) ! po 30 km jest granica ! w koncu udaje sie nam wyjechac z tego dziwnego kraju jakim sa wegry - sa zapatrzeni na siebie 0 ! jezykow obcych , autostop w tym kraju to prawdziwa udreka ( tak sobie mysle ze ten biznesman co nas podwozil do parku to chyba z pochodzenia slowak byl ) ....
na granicy idzie szybko (gosciu co nas wiezie mowi zeby powiedziec ze jestesmy jego znajomymi i jedziemy do niego na wakacje)
odprawa trwa 3 sek i jestesmy w rumuni !!! :) nasz kierowca wysadza nas na stacji benzynowej w oradei daje nam paczke algierskich malboro i zyczy szerokiej drogi po czym znika ... w miescie panuje maly syf ale jest milo ... szweda sie duzo cyganer'a ( rumuni bardzo nie lubia jak sie ich do nich porownuje .... sa traktowani tak jak u nas w polsce z tym ze tu jest ich 2 miliony ! mieszkaj w slamsach itp. ) idzimy przez miasto z bucisza na wylotowke ... stopa lapiemy po 5 min - mlody gostek jakies 18 lat nii h po angielsku ... dogadujemy sie na migi ,jezdzi ztuningowanym oplem ktory grozi rozsypce ale wali twardo 120 km/h .. w wiosce jest kontrola policyjna policjant nakazuje mu zjechac - a ten jedzie dalej jakby nigdy nic :) - posciugu niema wiec ok... wysadza nas pod alesd ... jest zawiedziony ze nie dajemy mu kasy za fuche ale takie zycie :) idzimy przez pole do upragnionego jeziora ktore okazuje sie zbiornikiem retencyjnym ....syfffff ze hooo :) wszedzie pelno cyganerow ... budzimy spore zainteresowanie :)
postanawiamy jak najszybciej dostac sie do centrum wioski i lapac stopisza dalej ... po 15 min zatrzymuje sie 2 koksikow w Daci LOGAn 1,4 ( za 3 auto to dacia ! )mowia ze zabiara nas az do targu mures ! jakies 170 km ale .. nie maja fotela z tylu heh .. bez namyslu sie pakujemy :) goscie okazuja sie naprawde spoko ...tna 150 km/h po serpentynach ...gra muzyka .. czastuja nas red bullem i popcornem ... trabia na kazda napotkana dziewczyna po drodze ( to juz taki zwyczaj w rumuni - niemasz klaksonu NIE ZYJESZ .. juz nawet male dzieci przy rowerkach maja trabki i trabia na wszystko co nas otacza :) ..... po drodze stajemy zeby zakupic wiatraczek na bazarze - niewiem po co im to :) ... chlopaki nakrecili sie na polski ... wyszlo tak ze mucka to krowa a kurw. to dziewczyna ... troche nam glupia jak sie wychylaja na miescie i krzycza po wszystkich KURW. hehe ale co tam ... nikt i tak nic nie rozumie :) ... wysadzaja nas na glownej trasie bo zobaczylismy miele jeziorko ! ..daja nam do wypisia PALONKE -rumunski lyskacz
w sumie slabiutki ale bardzo dobry .. mozna walic bez zapity ! zegnamy sie po czym schodzimy rozbic namiot ... no i lipa - jezioro nienadaje sie do kompania .... snete rybki na brzegu mowia samo za siebie heh ... pare fotek ...odpalamy kuchenek jakas zupka i prowizoryczny prysznic buhehe i kime ...
21.07.2008
...rano budza nas krowy ..cale stado wyposaja je 2 dziaciakow ... krowki kompia sie milo w jeziorku ...szkoda ze my ak nie mozemy ...zar leje sie sie z nieba ... wlasnie zdalismy sobie sprawe ze to juz Transylwania ! idzimy do wiaski ... po 15 min lapiemy dostawczego busa ... auto ogolnie w ciezkim stanie ..pozamykane na ... skoble:) wytacza sie rumunski grubas z pol gola dupa w spoconej koszulce ... niegada po angielsku ale zato lekko po niemiecku ... jedzie az to bukaresztu wsiadamy bez zastanowanie koles okazuje sie calkiem wporzadku ... niezla gadula ... pakazuje nam duzo fajnych miejsc (zamek gdzie krecili harry pottera pare ruin i takie tam , czestuje fajami - niewiem co to ale niezla madzonga ! :) wysiadamy w brasovie ... stad juz tylko 25 km do zamku Hrabiegi Draculi w miejscowosci Bran .. walimy water melona i lapiemy stoapa przy stacji ..... ogolnie lipa 1 godzinka i nic .... idzimy dalej na wylot .... siadamy na zakurzonje drodze kolo przejazdu kolejowego ... po 10 min staje van i koles mowi ze nic nie zlapiemy bo tam jezdza busy ( taki tu zwyczaj) no nic sprubujemy .. po 10 min jest dostawcze reno z mlodym driverm ! po 20 min jestesmy pod zamkiem :) takie jakis maly ale okolica milutka ... male zakupy i idziemy szukac miejscowy w las ... jest decyzja ..spimy na strzelnicy w lesie ! padaaa ze hooo ( klimat rodem z mrocznego horroru hehe) ale mamy azbestowy daszek i betonowa posadzke :) rozkladamy nasz tabun i jest ok ( teraz mata sie przydaje ! ) w nocy jest prawdziwa ulewa u u nas suchutko , po ulewie przychodzi mega burze .... wali ze hoooo a u nas dalej suchutko :)
22.07.2008
rano szybkie pakowanko - schodzimy do wioski ...wymieniamy w banku cholerne wegierskie fiorinty (ogolnie waluta lipna- mega ciezkie i nieporeczne monety) pada ,pada i jeszcze raz pada ,znajdujemy maly daszek no i lepiem stopa na zmiane ... po 20 min staje taksowka heh - my oczywiscie ze nie nie ..ale koles mowi ze OKAZYJA .. wiec jedziem ... 25 km taxi bez oplaty - to naprawde okazyja hehe ... znow braszov ... dreptamy z buta na drugi koniec mista ( sandalki wrastaja nam juz w kolano) ale spoko jest wylotowka ... siadamy z naszym tabunem na chodniku i lapiemy ... 10 min - nagle od strony parkingu podchodzi starszy gosc
mowi ze przejezdzal kolo nas i sie wrocil ( zobaczyl plecaki i mape wiec stwierdzil ze turysci - na ogole nie zabiera ludzi ) leci pod bukareszt na lotniskto odebrac ludzi .... ma merola (luksusoway busik) mily czlowiek duzo nam opowiada ... zna dobrze 4 jezyki ( ojciec niemiec matka wegierka a mieszka w rumuni ) czestuje nas fajkami i kawa ... slucha tej dobrej MUZYKI :)jedzimy kretymi serpentynami po czym zostawiamy gory transylwani za plecami .... wysadza nas 20 km od bukaresztu (tancabesti)i ogolnie nie poleca nam tego miasta .. jest juz ciemno ... trzeba znalezc jakas miejscowe na rozbicie naszego domku .. jest las .. pisze niby ze teren wojskowy ale co tam ... mijamy szlaban i idziemy w glab .. rozbijamy Tent i w kime ..
23.07.008
rano jak zwykle szybkie oporzadzenie i wyjazd .... idziemy na szose - spawa z rana ze hoo po ok 20 min staje stara dacia 1310 - stan rozsypka polatana drutem - w srodku syf ze hoo no i usmiechniety dziadek ktory jedzie do bukaresztu... wbijamy do srodka w tobolami - dziadek odpala swoje kasety a tam ...klasyczna Techaniwa hehe ( ogolnie rumuni to latynosi - temperamen i wyglad ten sam - sluchaja dziwnej muzyki - takjakby hinduskie bity w rytmie lekko disco ) ... dziadek wysadza nas na obwodnicy bukaresztu po czym znika w swojej zielonej daci ... stoim i lapiem 40 min i nic ... jest decyzja - atakujemy jednak ten Bukareszt ! miasto ogolnie ladne ...ale 0 zabytkow - wszystko zrownali i postawili nowe oszklone budynki ... bardza gesta zabudowa - 2 milony ludzi
wsiadamy w autobus i jedzimy na gape ( pomalu staje sie to normalka w naszej wyprawie ) wysaidamy gdzies w centrum ...teraz musimy dostac sie do autostrady na peryferiach .... wydajemy 2 leje ( ok 2 zl) i jedzimy rumunskim metrem :) ! 2 przesiadki i jestesmy juz prawie na miejscu ... pare kroczkow i jest stacja benzynowa na ktorej zaczynamy lapac stopa ( stracilismy 6 h zeby przebic sie przez to piekielne miasto ! ) pada , pada coraz mocniej - w oddali szalej burza ... 1 h lapania i nic ... zimno i mokro - jest pierwszy powazny kryzys !!!! siedze na krawezniku przed autostrada ... 2 bluzy ,sandalki ,czapka - niesmiertelnik 2 plecaki ... decu lapie jakies 15 m dalej sopa ... widze ze tez ma dola ze hooooo ... jest plan ze bedzimy nocowac na pobliskich fabrykach ... nagle staje zolta dacia 1310 fajnie stylizowana wysiada mlody koles w kowbou'skim kapeluszy i otwiera bagaznik ! jest wybawienie ..teraz tylko pytanie gdzie jada - mowi ze jada nad morze do constanty ! 200 km za free - fajna muza i ciekawe widoki ( dunja i jego wielkie mosty )kolesie widza ze jestesmy tramapami heh wiec wysadzaj nas na samej plazy ! jest - black see osigniete po 7 dniach .. ok 1400 km - idzimy na plaze jest juz ciemno - siadamu na lezaki 2 m od wody - w oddali swiaca sie swiatelka - to statki czekajace na pozwolnie wyplyniecie do portu ( bardzo duzy port - glowny w rumuni) idzimy na lawke i male zakupy ... po plazy smigaj traktorki z bronami ... wypatrzylismy pewana gorke ... tam rozbijamy namiot ... widook na cala plaze i moze :)
24.07.2008
budzimy sie z rana i pogoda nie zacheca do kompania ... idziemy porobic jakies foty - okazuje sie ze tak constanta to bardzo mile miasto ...duzo zabytkow / duzo turystow ... znajdujemy internet cafe i zasiadam do pisania tej wiadomosci :) Pozdrawiam i do uslysznie ... moze w bulgari uda mi sie wkleic foty ... do uslyszenia HEJ !
skomentuj (2)
2008-07-19 10:54:44 >>
witam ponownie
17.07.2008
ptaszek z bunschem podwiezli nas na lysa polane - niestety rysy nie wyszly i ominelismy bokiem
1 stop na slowacji - skoda oktawka (parka z wawy) jechalismy z nimi jakies 30 km po czym nocleg
pod lasem i tam pierwszy stres - jelenie heh rozbilismy sie na szlaku lesnych stworow - bylo ex
nieprzespana noc ...
18.07.2008
lapanie stopa na slowacji to prawdziwa przyjemnosc - ok 5 min czekania - pierwszy stop na drodze
bez pobocza - drugi na drodze wylotowej z miasta poprad - zajebisty tir man z zajebistym kierowca
slowak - nielubi niemcow i slucha rocka ogolnie gadula ze hoooo ok 150 km z nim peklo pokazal nam
5 km tunel na slowacji i wysadzil na pompie po slowacku stacja benzynowa tylko szkoda ze na autostradzie
no i byl zonk 3 h czekania .. w koncu pewnien koles sam zaproponowal ze nas podwiezie do koszyc tam
jechalismy na gape trolejbusem na koniec miasta hehe na wylocie czekalismy 3 min na auto - pasacik
rodzinka jechala na wegry i podwiezli nas do miskolca ok 100 km jazdy .... 6oo m z buta i jesto zjazd na
atostrade po 2o min jest kolo biznesmAm i znow pasacik koles zawiozl nas az do debreczyna pod rumunska
granice gdzie wlasnie siedze i pisze -fajne miastooooo ... koles wysadzil nas w .. parku .. chcielismy wild forest
to mamy buheheh spanie w namiocie ex na maxa od drogi jakies 6o m ale pomidorowka pekla ...
rano pakowanie i z buta tu - centrum debreczyna ... zaraz na rumunie ..wiecej nie pisze bo mnie te wegierskie
literki denerwuja ŐüöÁű bla bla bla ..... do uslyszyenia hej
skomentuj (2)
2008-07-17 08:47:51 >>
..... CDN POCZĄTEK
No to pierwszy dzien za nami - nie bylo tak zle ,a wrecz
calkiem sprawnie :) O 9 umowilem sie z decem na na podworlu
- oczywiscie spoznilem sie o 15 min taki maly standart :) .
Przyjechala po nas Agatka i wywiozla nas za grudzice
do zajazdu - tam sprawnie zdobylismy kawał dobrek kartonu
po piwie i wyskrobalismy napis KRAKOW. Slońce ostro dawalo
po karku mijaly minuty ,kwadranse w koncu jest !
zatrzymuje sie 1 pojazd i w dodatku jest to
wyladowany po brzegi Tir :) ! jedzie z wroclawia do huty
katowice wiec nawet niemarudzimy . Gosciu jest spoko
gada o tym i o owym wiec po pewnym czasie zakladam
sloneczne okulary i ide kimac ze niby go slucham :)
(ale naprawde wporzadku gociu) wysadza nas na rozjezdzie
na olkusz z tego miejsca jest ok 50 km do krakowa ...
droga w tym miejscu jest ruchliwa tak bardzo ze wywiewa nam
karton z ręki ... po 20 min czekania zatrzymuje sie mloda
dziewczyna w SIENIE ... zabiera nas az pod kampus UJ w krakowie
... tam czekamy na przystanku ok godzine na Ptaka ktory zabiera
nas do siebie (skawina) na noc - luksus,kawior i browarki :)
wieczorem jedziemy polazic po krakowie z Ptaszkiem
i Ania ... spotykamy sie wkiesza ekipa i pijemy ostatni drogie piwa
po 8zl :) nastepnego dnia chcemy dostac sie na zakopianke a tam
juz prosciutko za BukowineTatrzanska - bedzie nas czekalo ok 10
km na przelaj przez lasy - punkt zatrzepny na nocleg(lasy w
okolicach Łysej Polany)- nastepnie przez rysy na slowacje a potem
to juz gdzie nogi i auta poniosą .... do uslyszenia :)
skomentuj (4)
2008-07-16 08:17:41 >>
DAY OF THE DAY - POCZĄTEK
No i prosze ... 16 lipca ... jak to szybko przelecialo .
Po calej nocy pakowania a nastepnie wywalania zbednych rzeczy - plecak i
tak wazy 26 kg , troche duzo ale wiecej wywalic sie juz nieda :)
W koncu przyszla ta pora ... ruszyc przed siebie a gdzie ?
Zobaczymy :) Malo co w tej wyprawie jest pewne ... Cz to byl dobry
pomysl - to sie okaze 755 euro troche sprzetu i ciuchow ...
no i wytrwalosc ! Pierwszy punkt zaczepny - KRAKOW
do uslyszenia .... Zycze wszystkim wspanialych wakacji :)
skomentuj (1)
2008-07-06 16:56:27 >>
POWITANIE
Witajcie wszyscy - znani i nieznani , czas bardzo szybko zbliza sie
do tej daty ...do 16 lipca 2008 roku - to wlasnie wtedy zaczyna
sie moja odyseja po swiecie.Ile potrwa ? na to pytanie nie jestem
wam w stanie odpowiedziec :)Owy blog bede uzupelniac w notatki
jak i zdjecia z podrozy - oczywscie jesli tylko bede mial jak i gdzie
znalezc chwilke na internet w tym duzym Swiecie.
Kontakt zemna bedzie jedynie i wylacznie przez emaila podanego
na blogu stad moja prosba -
WPISZCIE SIE DO KSIAZKI GOSCI I NAPISZCIE SWOJ
ADRES EMAIL W ODPOWIEDNIM OKIENKU !
zdecydowanie ulatwi mi to kontak z wami !
Z poczatku przez balkany bedzie mi towarzyszyc DECU a potem ?
Potem sie cos wymysli :)
Jesli macie jakies "kontakty" w swiecie - typu rodzina , znajomi ktorzy mogli by
nas z jedna noc przenocowac na trawniku ,stodole czy apartamencie dajcie znac ;)
Pozdrawiam i do uslyszenia w dzien "Początku"
skomentuj (9)
...::| IT WROTE - WOJTEK |::...